Kosmopolityzm oznacza rozkład człowieka


Posted by Kamil
Kosmopolityzm oznacza rozkład człowieka. Tak jak nie można się w całości zamknąć, ograniczyć tylko do siebie, tak też i nie można się na wszystko w równym stopniu otworzyć. Dla człowieka nie będącego mistykiem, a odgrodzonego od wszystkiego jego sobość stałaby się niezmierzoną pustką, w którą by się zapadał. Człowiek na wszystko w równym stopniu otwarty nie widziałby żadnych różnic, przez co w ogóle nie widziałby niczego. Jedność jest zamienna z bytem, ona zaś tworzy granice, bez których zatem nic by nie istniało. Granica jednak oddziela byt od niebytu, coś lepszego, bo istniejącego, od czegoś gorszego – jego opozycji. Nie byłoby granic, gdyby nie było fundującej je, jak zresztą wszystko inne, hierarchii. Bez niej byłyby one zaledwie ornamentem na jednorodnej, niezróżnicowanej już tylko materii. Dostrzeganie czegoś zakłada więc postawienie tego wyżej lub niżej od czegoś innego, zakłada ocenę, także praktyczny, a nie jedynie teoretyczny do tego stosunek.
Ale nie tylko natura przedmiotu sprzeciwia się niedostrzeganiu hierarchizujących różnic, co jest istotą kosmopolityzmu. Sam przecież człowiek choć myślą swoją może sięgać dokądkolwiek, to jednak wychodzi nią z określonego przestrzennie miejsca. Dokądś mu jest bliżej, a dokądś dalej. Nie jest to nieistotna dlań przypadłość, którą może przemóc swoją naturą duchową. Człowiek nie może stać się czystym duchem, zachowującym jednak związek z konkretnością. Z nią łączy nas materia, bez której nie byłoby naszej tożsamości, konstytuującej się w podmiotowości, która wszak łączy w sobie ogólność ducha i konkretność wynikającego z materialności ujednostkowienia. Dusza oznacza, że jest się wszystkim, ale oznacza też, iż wszystkim jest się, będąc samym sobą. Nie jesteśmy więc rozrzuconymi po świecie klockami, ale indywiduami powstałymi m.in. z własnego w nim miejsca. Odciąwszy się od niego, szukalibyśmy go wszędzie, we wszystkim chcąc złapać coś, czego nie potrafilibyśmy pochwycić, nie potrafiąc zatem dojść do siebie. Jedyność konkretności i jedyność ogólności to dwie strony tej samej pustki czy też ta sama pustka czyhająca na nas po obu naszych stronach.