Publikowanie nie jest niewinne. Odbywa się ono przecież gdzieś pomiędzy ludźmi, a więc w miejscu, w którym nie ma prawdy. Do niej dochodzi jedynie samotna myśl, nie ograniczona regułami komunikacji, nie wcielona w przejmujące tylko część jej treści znaki. Publikować, a nawet zapisywać, gdyż i to jest zatracającą część sensu obiektywizacją, powinno się dopiero uzyskawszy przekonanie, iż w danym obszarze nie zajdzie się już dalej, nie zaś od razu, gdy dokądś się doszło. Zbyt wczesna komunikacja kieruje na świat już poznany, chcąc go tylko inaczej ułożyć.